poniedziałek, 19 października 2009

16-10-2009 Rippers - Nathaniel's Way #2

Trzy miesiące to zdecydowanie zbyt długa przerwa pomiędzy sesjami, na których rozgrywa się jeden jednolity scenariusz. O ile w przypadku takich Popiołów Middenheim nie stanowi to poważnego problemu, bo każdy rozdział stanowi pewną całość, to z Nathaniel's Way mieliśmy kłopot w postaci słabej pamięci i graczy, i mojej.

Gracze:
Jakieś ważne sprawy zatrzymały Tomka, więc z zebranej poprzednio ekipy pojawili się tylko Raven i Robert. Dodatkowo, chcąc wzmocnić drużynę, zaprosiłem również Jarka.

BG:
Richard MacLaren - Raven - szkocki szlachcic.
Samuel Vimes - Jarek.
Sullivan Carmichael - Robert.

Przebieg sesji:
Jak zwykle zaczęliśmy ze sporym opóźnieniem. Sporo czasu nam zajęło skompletowanie całego wydawłoby się niezbędnego wyposażenia, jak kostki, bennies, karty, figurki, ołówki, karty postaci... W końcu zabraliśmy się za grę.

3 lutego 1892, Londyn.

Ekipa w końcu wybiera się na obiad do Nathaniela - nieobecnego rabina zastępuje Samuel. Jego imię powoduje komentarze graczy, wedle których drużyna wymieniła jednego Żyda na innego. Obiad jest krótki, bo zatruty. Nathaniel wraz z żoną źle się czują, podobna dolegliwość spotyka Sullivana. Samuelowi i Richardowi udaje się odeprzeć działanie trucizny. Tutaj niepotrzebnie poddałem się sugestii autora scenariusza i sam przeprowadziłem testy Vigoru. Po pierwsze, zapomniałem o Wild Die, co po pewnym czasie przypomniał mi Raven (dorzuciłem wtedy d6, co nie zmieniło wyniku testu). Po drugie tajne testy Traitów BG w moim wykonaniu pozbawiają graczy możliwości korzystania z bennies, z czego zdałem sobie sprawę, dopiero pisząc ten raport. W czasie obiadu udaje mi się zasiać wśród BG fałszywe podejrzenie, że Angelina jest wampirem - zacięcie się przy goleniu przez Nathaniela robi zwoje. Ripperzy poświęcają później całkiem sporo czasu zbieraniu informacji o wampirach. Jedyna obserwacja poczyniona przez BG w tym czasie mówi im, że Nathaniel nie czuje się najlepiej. Niestety żaden z bohaterów nie próbuje z nim porozmawiać pod nieobecność żony. Nie zmuszam. Można nie wyciągać żadnych informacji od BN-ów. Zabrane ze stołu do zbadania mięso nie zawiera żadnej trucizny - BG dochodzą więc do wniosku, że szkodliwa substancja musiała zostać dodana do wina.

Dość sprytnym posunięciem BG (najbardziej przyczynił się do tego Sullivan) jest ustawienie przy posiadłości Nathaniela Extrasów z londyńskiej loży, choć akurat w tym przypadku nie daje to niczego wartościowego.

Kolejnym punktem programu są odwiedziny u Jacoba Marsha. Gracze trochę się nagłowili, co mają teraz robić, ale w końcu postanowili udać się do ostatniego punktu zaczepienia, jaki im pozostał. Na miejscu ucinają sobie pogawędkę ze starym Marshem, ale nijak nie zwracają uwagi na nieobecność Caroline. Raven przyznał później, że założył, iż jest ona w swoim pokoju i zajmuje się swoimi sprawami. Można i tak. W każdym razie brak zainteresowania pozostawia ich z niczym. W takim stanie BG idą spać, a ja mogłem przeskoczyć jeden rozdział scenariusza. Bardzo istotny on nie był, ale odpowiednie rozegranie go zwiększało nieco szanse BG na końcowy sukces.

4 lutego 1892, Londyn.

Rano Sullivan dowiaduje się przez posłańca, że w willi Thortona ktoś zmarł. Od rippersów-extrasów uzyskuje informacje, że na miejscu jest sporo policji. Drużyna stwierdza, że wypadałoby wybadać teren. Problem: brak umiejętności socjalnych. Ale od czego jest Status, prawda? Z cechą tą na 10 żadna interakcja społeczna nam niestraszna. Nic z tego. Raven decyduje (bo to jego postać ma tak wysoko podniesioną tę cechę), że na pewno mu się nie uda i nie ma sensu ryzykować Statusu. Szybko przeliczam, że przy zaryzykowanych czterech punktach i posiadaniu trzech bennies szansa na sukces wynosi 255/256 (jedynka na kości umiejętności zawsze oznacza utratę statusu bez względu na Wild Die). Innymi słowy 99,609375%. Raven twierdzi, że to za mało i zdania nie zmienia. Nie posiadając jakichkolwiek informacji, Robert prosi o litość słowami "Daj nam tego jednego pedeka, bo i tak nic nie wymyślimy". Cóż miałem zrobić. Zgodziłem się. 1 XP otrzymują wszyscy, włącznie z Izaakiem.

Uwagi:
1. Trzeci scenariusz do Rippers i trzecia klęska, choć tym razem udało się waszym BG zachować życie. Rozwiązywanie czegoś innego niż dungeon crawl stanowi aż tak duży problem?
2. Savage Worlds to heroiczna mechanika. Tutaj w zdecydowanej większości przypadków ma się ponad 50% szans na sukces. Nie ma się czego bać.
3. Do Ravena. Jakie powinieneś mieć prawdopodobieństwo sukcesu, żebyś się zdecydował na test?
4. Unikanie pchania się do centrum wydarzeń nie pozwala na rozgrywanie przygód.
5. Do Jarka. Jestem zwolennikiem rozdzielania wiedzy gracza i postaci. Skąd Samuel miał wiedzieć o byłym już lokaju Nathaniela? To, że ty przeczytałeś o nim w poprzednim raporcie, nie znaczy, że twoja postać posiada tę wiedzę.
6. Do mnie. Starać się zmniejszać odstępy czasowe między sesjami, na których prowadzę ten sam scenariusz.
7. Pisanie raportu utrudnia mi zacinające się 'A' na klawiaturze.

Moja ocena sesji: 3/6

1 komentarz:

lucek pisze...

Kup powietrze w sprayu (powinno być w każdym sklepie komputerowym) i przedmuchaj klawiaturę pod tym A nieszczęsnym :-)