poniedziałek, 1 października 2012

01-10-2012 Rippers - The Laughter of Death #2

Kontynuowaliśmy poprzednią sesję. Zjawiła się cała czwórka graczy.

Funio rozwija Albiona (zgodnie z moim posesyjnym spostrzeżeniem), wykupując mu Edge'a Down to Earth.

Rozpoczęliśmy od przybycia bohaterów na miejsce drugiego morderstwa. Tym razem już nie żądałem testów Guts, gdyż uznałem, że BG wiedzą, co ich czeka, choć widok rozczłonkowanego dziecka jest wstrząsający. Jonathan idzie poinformować policję i tam tłumaczy się ze znalezienia kolejnych zwłok. Stróże prawa zgarniają je, ale ogólnie nie są zbyt pomocni.

Wieczorem bohaterowie udają się na przedstawienie cyrkowe, w trakcie którego dochodzi do kolejnego mordu. Znowu duch dziewczynki prowadzi BG w stronę zwłok, tym razem jest to uduszona cygańska dziewczynka.

Nie wiedząc, co robić drużyna postanawia skorzystać z usług własnego okultysty, jakim jest Jonathan i odprawić seans spirytystyczny w Czarnym Rycerzu. Jonathan usypuje tabliczkę ouija z mąki i zaczyna seans. Oczywiście nie sprawdziłem wcześniej, jak według zasad gry działa taka tabliczka, więc musiałem improwizować. Nakazałem test Knowledge (occult) (wg zasad jest to Spirit), który Jonathan zdaje z przebiciem. Od ducha BG dowiadują się, że za wszystko odpowiada demon ukryty w piwnicy. Przyznaję, trochę namieszałem, obarczając tego demona całością odpowiedzialności, przez co gracze mieli prawo być nieco skołowani. W każdym razie ze zdobytymi informacjami wyruszają na poszukiwanie rzeczonej piwnicy. Propozycje pojawiają się różne - piwniczka w Czarnym Rycerzu, katakumby kościoła i podziemia pobliskiego zamku, na którym urzęduje wymyślony przeze mnie naprędce baron von Nogay (wszelkie podobieństwo zamierzone), to najkonkretniejsze z nich. Czarny Rycerz zostaje odrzucony jako najgłupszy z pomysłów, wizyta w Czarnym Kościele nie przynosi rezultatów, a dowiedziawszy się, że zamek jest zamieszkany, bohaterowie rezygnują z wizyty na nim.

Zagubieni herosi postanawiają złożyć kolejną wizytę Cyganom, którzy już wiedzą, co się stało. Jonas zapewnia BG, że w razie czego mogą liczyć na jego pomoc. Starucha po raz kolejny wieszczy, a ja przez nieuwagę pominąłem dość istotny fragment scenariuszowej wróżby. Po uzyskaniu duchowego wsparcia, bohaterowie wyruszają w drogę powrotną do Braszowa. W tym momencie zakończyliśmy sesję, nie chcąc kontynuować bez Ravena, który musiał nas opuścić.

Uwagi:
1. Miałem chyba słabszy dzień - improwizacja podczas seansu słabo mi poszła, zgubiłem fragment wróżby.
2. Jak zwykle było więcej dygresji i offtopu niż właściwego grania. Wychodzi, że sesja jest bardziej okazją do spotkania się i pogadania, a gra jest dodatkiem. Wniosek jest taki, że albo moje prowadzenie jest nudne, albo widzimy się na tyle rzadko, że trzeba wypełnić zapotrzebowanie na rozmowy towarzyskie. Ala stwierdziła, że gdyby nie było tyle dygresji, dawno byśmy scenariusz skończyli.
3. Grześ jest dziwnie cichy. Nie wiem, czy zawsze tak ma, czy nie wie, co zrobić z postacią.

Moja ocena sesji: 4/6

Brak komentarzy: