środa, 5 grudnia 2012

03-12-2012 Rippers - The Laughter of Death #4

Tym razem również nie udało się zgromadzić pełnej ekipy. Wysypał się Seji, pozostali przybyli zgodnie z planem. Jako że drużyna się rozdzieliła na poprzedniej sesji, z Grzesiem i Ravenem umówiłem się na godzinę 17, z Funiem i Sejim (który nie przyszedł, jak już wspomniałem) na 18.

Mack i Richard odnajdują kolejne dziecięce zwłoki, tym razem jednak zabójca czai się w pobliżu. Walka z chowającym się w cieniu candymanem jest krótka i nie sprawia bohaterom problemu. Byłoby trudniej, gdybym nie pozbawił demona statusu Wild Carda. Uznałem, że jedynymi BN-ami zasługującymi na bycie Wild Cardem są Rogaty Demon, Aitor i siłacz, choć nad tym ostatnim sporo się zastanawiałem. Po walce Mack i Richard dołączają do Jonathana i Albiona. Tutaj zrobiliśmy przerwę w oczekiwaniu na Funia. Chłopaki wykorzystali wolny czas na przygotowania do sesji Warhammera 40k.

Podjętych zostaje kilka prób dostania się do zamurowanej piwnicy - a to poprzez piwnicę sąsiedniego domu, a to przez kanały. Funio w czasie realizacji poszczególnych planów pozbył się wszystkich bennies, Raven jednego. Z braku pomysłów i po obudzeniu niemowlęcia drużyna wraca do Czarnego Rycerza.

Spośród kilku pomysłów, które padają podczas burzy mózgów, wybrany zostaje siłowe rozwiązanie - napad, ogłuszenie i spętanie mieszkańców. Jak powiedzieli, tak zrobili. Wiele godzin później bohaterom udaje się dostać do piwnicy. Gdy tylko Richard wchodzi w wymalowany na ziemi pentagram, materializuje się Rogaty Demon. Testy Guts z modyfikatorem -2 zostają zdane za drugim razem przez Jonathana i Richarda. Funio i Grześ sprawdzają wynik w tabeli strachu. Mack pozostaje jedynie w stanie shaken, Albion zaczyna gwałtownie mrugać oczami - nic, czego nie wyleczyłby porządny psychiatra. Najbliższy jest w Wiedniu i nazywa się Freud. W zamian za to, że Hindrance Albiona znacząco utrudnił mu działanie, Funio został nagrodzony bennie. Walka trwa stosunkowo krótko, głównie dzięki seriom boltów wystrzeliwanych przez Jonathana. Mając już w rękach nóż z zimnego żelaza, drużyna wydostaje się z kamienicy. Albion i Richard zostawiają po 10 funtów na pokrycie kosztów. Ta decyzja sprawiła, że kiedy jest już po wszystkim, bohaterowie nie trafiają do aresztu.

Silne postanowienie zmuszenia lokalnej policji do działania zostaje porzucone, gdy po raz kolejny pojawia się duch dziewczynki. Następna ofiara zostaje odnaleziona w drodze do cyrku. Nie zastanawiając się, BG biegną w stronę namiotu, po drodze eliminując trzech freaków (taka odmiana pokracznego demona), tym razem jednak sami odnoszą rany, które mają spory wpływ na finałową batalię. W namiocie cyrkowym trwają przygotowania do zamordowania ostatniego dziecka. BG rzucają się do ataku na przeważające siły wroga i zostają pokonani, mimo że zmniejszyłem liczebność przeciwników niemal dwukrotnie, a candymanowi zabrałem status Wild Card. Ostatecznie, żeby nie przedłużać, nie rozgrywaliśmy walki do końca. Dziewczynka zostaje zamordowana, a bohaterowie padają nieprzytomni. Nadeszła pora na testowanie Vigoru. W celu zmniejszenia śmiertelności zarządziłem, że nie są one w żaden sposób modyfikowane, dzięki temu wszystkim udało się je zdać.

BG budzą się jakiś czas później na plebanii kościelnej. Ojciec Borescu wrócił do Braszowa i podjął się opieki medycznej nad bohaterami. Uzdrowieni i pobłogosławieni przez kapłana BG otrzymują od niego dziennik zapisany w języku starorumuńskim i postanawiają opuścić Braszów. Do ich dyliżansu dosiada się dodatkowy pasażer - Juliusz Verne. Powrót do cywilizacji rozegramy na następnej sesji.

Uwagi:
1. Szkoda, że nie zapewniliście sobie pomocy Cyganów lub braszowian w starciu z cyrkowcami. Rippers są grą, gdzie często BG prowadzą ze sobą własne oddziały do starcia z hordami przeciwników. O ile Funio i Grześ mogli o tym nie wiedzieć, to postać Ravena dostała kiedyś łomot od bandy leprechaunów. Z tego względu warto, aby ktoś zainwestował choćby szczątkowe punkty w umiejętność Knowledge (battle).
2. Inna sprawa, że mogłem jeszcze bardziej zmniejszyć liczbę przeciwników w finałowym starciu. Poza tym mogłem pozwolić dziewczynce uciec.
3. Do następnej sesji Rippersów muszę się zapoznać z jednym z utworów Verne'a - już idzie do mnie z Allegro. W międzyczasie będziemy grać w coś innego.
4. Zdecydowanie za dużo walki. Ciąg potyczek nie jest tym, co mnie i chyba graczom odpowiada. Postaram się je zredukować do jakiegoś sensownego minimum.
5. Nawet nie było wielu rozmów nie na temat. Tym razem byliśmy bardziej zajęci graniem.
6. Dzięki błogosławieństwu ojca Borescu kolejną sesję wszyscy zaczynacie z dodatkowym bennie.

Man of the scenario:
Postanowiłem wybierać jednego z graczy, który w jakiś sposób się wyróżniał w czasie przygody. Planowałem Sejiego, ale się nie zjawił na ostatniej sesji, wybrałem więc Funia za najbardziej kreatywne myślenie i powiewającą pelerynę. Nagrodą jest dodatkowy pedek.

XP:
Albion - 3 (w sumie 8)
Jonathan - 2 (w sumie 7)
Mack - 2 (w sumie 7)
Richard - 2 (w sumie 8)

Moja ocena sesji: 3/6

Brak komentarzy: